niedziela, 28 sierpnia 2011

Kolejny dzień...

Kolejny dzień, kolejny ból. Tym razem jednak nie ten fizyczny, który o dziwo dzisiaj znikł - przynajmniej narazie - lecz ten psychiczny. Boli mi gdy widzę spacerujących sobie za okanmi spokojnie ludzi. Z jednej strony chciałabym być taka jak oni - móc żyć normalnym życiem. Z drugiej strony... dzięki temu wszystkiemu doceniam życie. Zwykli ludzie tego nie robią. Gonią gdzieś zapatrzeni w swoje sprawy, nie potrafiąc przystanąć by popodziwiać liście drzew, małego robaczka pełzającego przez chodnik czy też promienie słońca wpadające do pokoju.

Tak słońca. Teraz się wypogodziło, chodź w nocy była burza. Cóż lubię burze, zwykle dobrze mi się podczas nich śpi, gdy jestem kołysana pieśni wiatru na zewnątrz i bębnieniem deszczu o szyby. Dzisiaj jednak nie mogłam zasnąć. Zbyt wiele myśli trapiło moją głowę.

piątek, 26 sierpnia 2011

Komplikacje

Ludzie niepotrzebnie komplikują sobie życie. Nieraz nasłucham się historii o tym, co ludzie chcieliby robić ale nie zrobią bo cośtam. Bo nie chcą kogoś zranić, bo tak się nie robi, bo napewno się nie uda.

Banda skretyniałych idiotów. Oczywiście, że się da. Należy podążać za swoimi pragnieniami, a nie pragnieniami innych bo inaczej będzie się kolejnym, szarym człowiekiem. A gdy przyjdzie godzina śmierci, okaże się, że nie zrobiło się wielu rzeczy, które chciało się zrobić. Okaże się że tak wielu rzeczy się żałuje. Że zabrakło odwagi na podjęcie kroków, które wiedzieliśmy, że są słuszne. Po co? Pytam się po co unieszczęśliwiać siebie samego? Po co trwać w bólu, skoro można się z niego wyrwać? Ludzie... jesteście masochistami czy jak?

Jesteście idiotami... przynajmniej większość z was. A ja mam dość, tych waszych chorych historii.

czwartek, 25 sierpnia 2011

Piękny dzień

Dziś byłam na zewnątrz. Pozwolili mi na krótki spacer, a potem mogłam posiedzieć sobie na ławce. Mmmmm... cudownie tak jest czuć promienie słońca na skórze. Mówią, że mi się trochę poprawiło od...

Nie wierzę im za bardzo. A raczej wierzę w poprawę, ale wątpię by była długotrwała. Już tak było w przeszłości. Ciekawe ile tym razem, dni, tygodniu czy miesięcy spokoju będę miała. I czy przeżyję kolejny raz?

Nieważne. Dobrze że mogę cieszyć się chociaż dzisiejszym dniem. Przyszłość jest nie istotna. Liczy się to co jest tu i teraz.

środa, 24 sierpnia 2011

Życie pośmiertne

Wielu ludzi wierzy, iż po śmierci czeka ich jakieś inne życie w tej czy innej postaci. Cóż to dobry sposób by zdusić w sobie obawę przed śmiercią i nie-istnieniem. Ludzie zawsze woleli się okłamywać nic słyszeć prawdę.


Choć bardzo bym pragnęła by po śmierci istniał jakiś inny (lepszy czy gorszy to nieważne) świat, to nijak nie potrafię w niego uwierzyć. Nie mam bowiem najmniejszych nawet powodów by wierzyć w te wszystkie zapewnienia mistyków i kapłanów od siedmiu boleści. Mój analityczny umysł zwyczajnie mi na to nie pozwala. Czasami tego żałuję, w ten sposób z pewnością byłoby mi łatwiej.

Śmierć nie prowadzi do nikąd

Muszę przestać myśleć o śmierci i zająć się czymś innym. Może powinnam zacząć coś tworzyć? Czy też może lepiej czytać dalej. Sądziłam, że już uporałam się z tym tematem, ale ostatnio zbyt dużo myślę o nie-istnieniu, a to nie prowadzi mnie do nikąd. Skoro los dał mi jeszcze trochę dni życia, trzeba by je jakoś wykorzystać.

Ehh... chciałabym wyjść na zewnątrz i zobaczyć gwiazdy. Dzisiaj jest ładne niebo. Dobrze że mogę przynajmniej obserwować je przez okno. Wprawdzie to nie to samo, ale zawsze.

wtorek, 23 sierpnia 2011

Złudna nadzieja


Ha! Znowu udało mi się przeżyć. Boli jak diabli, ale przynajmniej pozwolili mi dorwać się do laptopa. Przynajmniej na chwilę, bo potem mi go znowu zabiorą. „Musisz odpoczywać” – mówią. Nie nie muszę, bo i po co? Skoro to i tak zapewne długo już nie potrwa.

Ha! Powiedzieli mi, że rokuję nadzieje. Pff… nie wierzę im. Dawno przestałam im wierzyć. Pewnie nie chcą żebym się dołowała. Cóż…

Ehh… jeszcze te wahania nastrojów ciągle. Raz euforia, a raz… nie wiem, otępienie?

Napisałabym więcej, ale trochę boli. Może faktycznie powinnam odpocząć?

Brama do innego świata

Książki to zdecydowanie jeden z najlepszych wynalazków ludzkości. Prócz oczywistej zalety jaką jest przekazywanie wiedzy następnym pokoleniom, mają również i inne - bardziej subtelne - zalety.

Książki pozwalają zagłębić się w umysł autora, zobaczyć świat jego oczami. Poznać jego marzenia, lęki i obawy. Pozwalają też przenieść się do fantastycznych krain stworzonych w głowach innych osób, o których my sami nigdy byśmy nie pomyśleli.

Książki pomagają też zapomnieć. Zapomnieć o troskach i bólu.

Książki to moje zatracenie...